Obserwacje z Pokładu№ 01
Historia 03 — Decyzje

Współczynnik Przeżywalności

O bakcylu, z którym nie wygrał jeszcze żaden rozsądny argument.

Czas czytania · 4 min29 III 2026Decyzje · Bakcyl

Po pierwszym dniu wszyscy zgodzili się co do jednego. Potrzebne są zmiany.

Nie w filozofii życia. Nie w taktyce regatowej. Nie nawet w ustawieniu żagli.

Najpilniejszą sprawą okazał się współczynnik przeżywalności.

To zawsze dobry moment na refleksję. Zwłaszcza gdy dochodzisz do tego wniosku, siedząc w mokrych ubraniach i zastanawiając się, ile razy w ciągu jednego popołudnia można postawić tę samą łódkę.

mokre ubrania · po pierwszym dniu
Refleksja przychodzi najłatwiej w przemoczonych butach.

Rozpoczęto więc poważne analizy. Rozważano różne rozwiązania. Słabszy wiatr. Więcej asekuracji. Mniej adrenaliny. Więcej rozsądku.

To ostatnie zostało odrzucone jako mało realistyczne.

Rozsądek pojawił się w dyskusji dopiero po trzeciej wywrotce. Ma zwyczaj przychodzić późno, ale za to z bardzo dobrymi radami.

Ludzie mówią, że potrzeba czasu, żeby kogoś poznać. To zależy od warunków.

Pojawił się również pomysł, aby pierwsze treningi odbywały się w warunkach, które nie przypominają selekcji do jednostek specjalnych. Przyjęto go z umiarkowanym entuzjazmem.

Ludzie mają ciekawy stosunek do złych początków. Bardzo szybko próbują ustalić, co właściwie oznaczały. Czy był to znak, żeby się wycofać, czy tylko informacja, że następnym razem należałoby zrobić coś inaczej.

Problem polega na tym, że oba przypadki z zewnątrz wyglądają niemal identycznie.

Było źle. Coś nie zadziałało. Ktoś się przestraszył. Ktoś popełnił błąd.

I dopiero później okazuje się, czy człowiek właśnie dostał powód, żeby odejść, czy powód, żeby nauczyć się robić to lepiej.

Mam wrażenie, że ludzie poświęcają ogromną część życia na próby odróżnienia jednego od drugiego.

Najciekawsze było jednak coś innego.

Nikt nie zastanawiał się, czy wrócić. Dyskusja dotyczyła wyłącznie tego, jak wrócić mądrzej.

To bardzo niepokojący objaw. Oznacza bowiem, że człowiek zdążył już złapać bakcyla. A z tym nie wygrał jeszcze żaden rozsądny argument.