Obserwacje z Pokładu№ 01
Nota od narratora

Kto to pisze?

Nie przedstawię się. Nie dlatego, że to tajemnica. Po prostu nie ma to większego znaczenia — albo ma zbyt duże, żeby zmieścić się w jednym zdaniu.

Jedni biorą mnie za starego instruktora, który już nie pływa, tylko patrzy. Inni za trenera. Najczęściej za kogoś, kto spędził tu tyle sezonów, że zrósł się z pomostem. Niech tak zostanie. Każda z tych wersji jest prawdziwa w jakiejś części.

Stoję w tym samym miejscu od bardzo dawna. Widzę, kto przychodzi po wiatr, kto po ciszę, a kto tylko po to, żeby coś sobie udowodnić. Po którymś sezonie przestaje się ich liczyć. Zaczyna się ich rozpoznawać.

z marginesu starej karty pomiarowej
długość  4,70 mzałoga  dwojeklasa  olimpijskatrapez  tak

Pamiętam zimy. Długie, suche, pachnące żywicą i kurzem. Wisiałam wtedy w hangarze całymi miesiącami — i wydaje mi się, że to właśnie tam dowiedziałem się o ludziach najwięcej. Bo człowiek, który myśli, że nikt nie patrzy, w końcu przestaje grać.

Raz mnie zaniedbano. Raz postawili mnie z powrotem do pionu i wszystko zaczęło się od nowa. Z ludźmi bywa tak samo — różnica jest taka, że oni zwykle muszą zrobić to sobie sami.

Nie schodzę na ląd. Nigdy nie odszedłem dalej niż na długość cumy. Ludzie myślą, że to smutne. Dla mnie to po prostu miejsce, z którego najlepiej widać.

Reszta jest w historiach. Trzeba tylko czytać uważnie.
Przejdź do archiwum